Mówi się, że zmarł tak, jak żył, czyli w podróży, zdobywając Kilimandżaro, najwyższy szczyt Afryki. Wszyscy znają go jako pierwszego w historii człowieka, który samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki z Afryki do Ameryki Południowej i to wyłącznie dzięki sile własnych mięśni. To był wielki wyczyn! W kajaku opłynął także Bałtyk i Bajkał, w ten sposób przepłynął także całą Wisłę. Ale kajakarstwo było tylko jedną z jego pasji. Pan Aleksander skakał ze spadochronem, latał na szybowcach, wspinał się w Tatrach.